Dlaczego Białorusini nie atakują Ukrainy? Wywiad z płk. Tadeuszem Krząstkiem

Od rosyjskiej agresji na Ukrainę minął już miesiąc. Rosja uderzyła z wielu stron, w tym z terytorium Białorusi. W ślad za rosyjską armią nie poszła jednak armia białoruska. Rozmawiamy z ekspertem o tym dlaczego białoruskie wojsko nie chce dołączyć do inwazji.

Bartosz Tesławski: Jak pan uważa, dlaczego Białoruś całkowicie uzależniona od Rosji udostępniła tylko armiom agresora swoje terytorium do ataku na Ukrainę, ale nie wzmocniła siły natarcia swoimi oddziałami zbrojnymi, lotnictwem, czołgami i wozami bojowymi, artylerią? Wydawać by się mogło, że białoruskie uderzenie, choćby na zachodzie, bardzo by agresora wspomogło.

Tadeusz Krząstek: Mamy 4 tydzień konfliktu. Patrząc na mapy rysowane przez ekspertów wojskowych, widzimy wyraźnie wojska rosyjskie koncentrujące się wokół Kijowa z kierunku północnego północno-zachodniego oraz ze wschodniego, otoczone południe gdzie bohatersko bronią się jeszcze Mariupol, Mikołajów, trwają wystąpienia ludności ukraińskiej wobec wojsk okupacyjnych w Chersoniu, Berdiańsku, okrążona na dalekich przedpolach jest Odessa. Zablokowane jest wybrzeże morskie na bardzo dużym odcinku. Pokazuje to wyraźnie, że jedynym kierunkiem, którym może iść zaopatrzenie do Ukrainy, jest kierunek zachodni i południowo-zachodni.

Wypowiedzi polityków i wojskowych Rosji wskazują, że agresor to dostrzega i próbuje atakami lotnictwa szturmowego oraz rakietami operacyjnymi- odstrzeliwanymi nawet z okrętów na Morzu Kaspijskim i z okrętów podwodnych na Morzu Czarnym przerwać ostatnie drogi komunikacji Ukrainy z krajami, które udzielają lub mogą udzielać jej pomocy w postaci dostaw nowoczesnych broni i uzbrojenia, już nie tylko defensywnego, ale w coraz większym stopniu ofensywnego, zwłaszcza bardzo nowoczesnych przeciw lotniczych zestawów i rakiet oraz wyrzutni przeciwpancernych.

Zdjęcia zniszczonego rosyjskiego czołgu – źródło: sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy / Facebook

Poniesione ciężkie straty w ludziach i sprzęcie, mam tu na myśli samoloty, śmigłowce, czołgi bojowe wozy piechoty, wyrzutnie rakietowe, środki transportu i łączności, wozy inżynieryjnego zabezpieczenia działań bojowych, uniemożliwiają armii agresora odcięcie Ukrainy od Polski. Na tym etapie wojny jest to absolutnie nie możliwe bez udziału armii Białorusi.

Z punktu widzenia prowadzenia wojny, w tych warunkach, jakie są dzisiaj, agresor, aby odciąć Ukrainę od dostaw broni, w pierwszej kolejności musiałby odciąć wszystkie ciągi komunikacyjne prowadzące z Polski na Ukrainę. W drugiej kolejności byłaby to Słowacja i ciągi komunikacyjne z Zakarpacia, a w trzeciej Rumunia z południa.  Tu należałoby wymienić drogi transportowe przez Czerniowce oraz w pasie nadmorskim na Odessę. Możliwości takie istnieją przy wykorzystaniu Mołdawii. Pozostają Węgry, które nie zezwoliły na transport broni z krajów NATO  na Ukrainę, co było ogromnym, negatywnym zaskoczeniem dla polityków i wojskowych z wielu krajów, w tym także polskich.

Przewidywaliśmy, że siły białoruskie, zgrupowane w rejonie Brześcia, a także drugie zgrupowanie nad granicą z Ukrainą, na operacyjnym kierunku poleskim mogą dokonać takiego uderzenia. Wariant takiego ataku jest nadal realny i coraz bardziej dostrzegany przez Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Dlaczego Białoruś nie rozpoczęła działań zbrojnych? Jestem głęboko przekonany, ze Aleksander Łukaszenka był w tym wypadku wyjątkowo ostrożny (od Putina — red.) i bardziej racjonalnie oceniał stan psychiczny społeczeństwa ukraińskiego, w szczególności żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, zarówno kadrowych, jak i tych z ochotniczych batalionów obrony terytorialnej, mieszkańców miast i wsi, którzy sami chwycili za bron i walczą skutecznie, zadają wrogowi straty, biorą jeńców mocno już zdemoralizowanej armii rosyjskiej.

BT: Jak wnioski z pierwszych dni konfliktu mogły wpłynąć na białoruskie społeczeństwo i samego Łukaszenkę?

TK: Będąc takim w cudzysłowie wyważonym, czekał na rozwój sytuacji operacyjnej i to jak wojna będzie przebiegała. Widząc ogromny opór społeczeństwa ukraińskiego, obrony terytorialnej, a także napływ rannych do szpitali białoruskich, przywożonych już tysięcy żołnierzy rosyjskich do kostnic w Mozyrzu, Homlu i innych miastach nadgranicznych, znając skalę dezercji w oddziałach rosyjskich, Łukaszenka obawia się, że będzie to wyjątkowo negatywnie przyjmowane przez żołnierzy Sił Zbrojnych Białorusi. Nie tylko szeregowych, ale również kadrę oficerską.

Początkowo do białoruskich szpitali transportowano również zabitych. Relacje ludzi, którzy pracują w szpitalach w Białorusi, mówią o tym, że są one pełne rannych, ale pełne są również kostnice. Lekarz z kręgów opozycji przekazał informację, że tylko z Mozyrza wyprawiono do Rosji ponad 2500 ciał zabitych żołnierzy rosyjskich. Z danych wywiadowczych przekazywanych przez USA i Wielką Brytanię wynika, że na granicy z Białorusią stoi 50 chłodni załadowanych ciałami żołnierzy, którzy polegli w działaniach bojowych. Białoruś nie chce wpuścić tych chłodni na swoje terytorium, a Rosja także nie chce ich zabrać do siebie, bo boi się wybuchu buntu społecznego, ludzi, którzy dotąd mają bardzo ograniczony dostęp do środków informacji i niewiele wiedzą co się faktycznie dzieje na Ukrainie.

Łukaszenka obawia się wprowadzenia do działań bojowych oddziałów białoruskich. Nad granicą  z Ukrainą zgrupowane jest 5 batalionowych grup taktycznych, zorganizowanych na wzór jednostek Federacji Rosyjskiej. Obecnie podchodzi do tego z dystansem, gdyż obawia się, że straty mogłyby spowodować masowe wystąpienia ludności białoruskiej. Doświadczył tego po wyborach 2020 roku, zarówno w Mińsku, jak i mniejszych miastach.

BT: Ale to była ludność cywilna. A czy jest możliwe, że białoruskie wojsko, gdyby otrzymało rozkaz wejścia do Ukrainy, odmówiłoby?

TK: Myślę, że nie. Trzeba to rozdzielić. Na pewno będą tacy dowódcy i tacy żołnierze, którzy będą wykonywali rozkazy, tak jak życzy sobie tego ich sztab generalny czy dowództwo wojsk lądowych, a ostatecznie naczelny dowódca, jakim jest prezydent Białorusi.

Ale wśród nich będą też tacy, którzy odmówią wykonywania zadania, nie będą moralnie akceptowali jego wykonywania, a także tacy, którzy po przekroczeniu granicy mogą przejść na stronę ukraińską. Mogą też dezerterować, zupełnie porzucić broń i odejść.

Jest to ogromny dylemat. Podam taki przykład: generał – wiceminister obrony dzwoni do swojej matki, rozmawia z nią przez telefon. Pyta się „mama, gdzie Ty jesteś”- ona odpowiada „siedzę pod rosyjskimi bombami, z twoim bratem w piwnicy w Zaporożu”. On się urodził i wychował w Zaporożu. Proszę sobie wyobrazić teraz, jeżeli kocha matkę, jest związany duchowo z rodziną, z bratem, z którym się chował w jednym mieszkaniu, dowiaduje się, że jego matka jest pod ostrzałem, siedzi w piwnicy, bo bombardowane jest Zaporoże. Trudno sobie wyobrazić co on faktycznie myśli jeżeli ma chociaż trochę sumienia. Myślę, że takich przypadków będzie dużo, te rodziny są bardzo pomieszane. Oficerowie białoruscy pełnili służbę w armii ZSRR na terytorium Ukrainy. Żenili się z Ukrainkami. Zostali później przeniesieni, w końcówce Związku Radzieckiego na terytorium Białorusi i tam zostali. Też są związani  moralnie z tamtym regionem.

Jestem przekonany, że wielu z nich ma też ludzkie sumienie. Pomijam tutaj funkcjonariuszy OMON, ale myślę że wielu tych oficerów ma ludzkie sumienie. Niedawno mieliśmy niebywały przykład agresji i zbrodni wojennej – atak na teatr w Mariupolu. Nie wyobrażam sobie polskiego oficera lotnictwa, który startuje na samolocie szturmowym czy bombowym, niesie bombę 500 lub 750 kilometrów po to, aby zrzucić ją na teatr, gdzie kryją się ludzie – kobiety z dziećmi. Myślę, że ten przykład również podziała na psychikę tych żołnierzy, którzy obecnie nie biorą udziału w konflikcie.

Z punktu widzenia wojskowego wprowadzenie Sił Zbrojnych Białorusi wzdłuż granicy z Polską postawiłoby Ukrainę  w wyjątkowo trudnej sytuacji. Zostałyby odcięte główne drogi przerzutu zaopatrzenia materiałowego. Już nie tylko broni defensywnej, ale również ofensywnej dla walczącej w krwawych bojach armii ukraińskiej.

Łukaszenka nie jest zorientowany, jak będzie dalej przebiegała  wojna i dba przede wszystkim o swoje interesy. Tworząc te dwa zgrupowania w rejonie Brześcia i na wschód od Mozyrza nie podjął decyzji o ich wprowadzeniu do natarcia przeciwko Ukrainie. Można to ocenić jako demonstrację, uspokojenie Putina, który coraz bardziej na niego naciska. Białoruś jest państwem granicznym z NATO, zabezpiecza WNP na rubieży zachodniej, spełnia wiec w jego przekonaniu zadanie strategiczne dla wspólnoty, w tym dla Rosji. Zabezpiecza dwie główne arterie komunikacyjne na kierunku: Białystok – Grodno oraz drugą na kierunku Siedlce -Brześc Pińsk – Baranowicze -Mińsk i dalej na Smoleńsk-Moskwę.

BT: Po 2020 roku wszyscy doszli do wniosku, że Alaksandr Łukaszenka jest już całkowicie podporządkowany Rosji. Jak to się stało, że w tak kluczowym momencie może sobie pozwolić na to, aby odmówić Putinowi?

TK: Ja uważam, że my tego Łukaszenki nie docenialiśmy przez cały czas. Proszę zwrócić uwagę, że z dyrektora kołchozu, bez żadnego doświadczenia administracyjnego czy politycznego został prezydentem państwa. Jest wielką sztuką, że utrzymał się na tym stanowisku tyle lat. Przez długi czas lawirował między wschodem i zachodem, potrafił utrzymać się przy władzy. Potrafił utrzymać ją dla swoich, co jest wielką sztuką. Oczywiście jest satrapą, bezwzględnie niszczy wszelkie objawy demokracji. Przetrwał poważny kryzys,  brutalnie spacyfikował opozycję, wielki zryw ludzi, którzy nie uznali wyniku wyborów, fałszu jakiego dokonał. Zachował jednak to, co najważniejsze-władzę dyktatorską.

Jak to się stało, że potrafił się przeciwstawić Putinowi? Trudno jest nam określić, ale widać wyraźnie, że ma taką siłę. W trakcie działań wojennych został wezwany do Moskwy. Przecież nie pojechał tam po kolejną nagrodę imperium rosyjskiego, tylko pojechał, mówiąc delikatnie po ostry „выговор” (reprymendę – red.). do Putina, który postawił mu twarde warunki, że ma się włączyć czynnie do działań zbrojnych i że jest taka potrzeba. 

To po tej wizycie nastąpiło  oświadczenie Łukaszenki, że Białoruś przygotowała się i przesunęła na granicę 5 batalionowych grup taktycznych. Zdjęcia satelitarne pokazują, że zostały też przesunięte wojska lotnicze, śmigłowcowe na południe od Mozyrza. Zdjęcia satelitarne wywiadu amerykańskiego i brytyjskiego pokazują na jednym lądowisku nawet około 150 śmigłowców rosyjskich, ale również białoruskich. 

On rozgrywa w tej chwili swoją kartę. Widzi, że wojna przebiega źle, że plan strategiczno -operacyjny zakładający szybkie rozegranie wojny, zajęcie Kijowa w przeciągu 2-3 dni, rozbicie sił ukraińskich na wschodzie, odcięcie Ukrainy od morza, to wszystko na razie absolutnie nie jest możliwe. Walki trwają, analitycy wskazują, że potrzeba jeszcze kilku miesięcy przy dostawach zaopatrzenia wojennego z państw zachodnich dla Ukrainy, żeby Rosja mogła opanować te rejony.

BT: Jednocześnie nie możemy zapominać o tym, że uderzenie na Ukrainę poszło również z terytorium białoruskiego, nie tylko rosyjskiego. Czy strona białoruska nie miała pojęcia o tym, że uderzenie zostało wykonane, czy zgodziła się na to? Białorusini obecnie robią to, co robią zazwyczaj i usiłują wmówić całemu światu, że „my jesteśmy tym neutralnym pośrednikiem” ale w sytuacji, gdy to z ich terytorium odpalane są rakiety, to neutralnym pośrednikiem nie są. 

TK: Jestem całkowicie przekonany, że Łukaszenka i szef Sztabu Generalnego Białoruskich Sił Zbrojnych, poszczególni dowódcy rodzajów sił zbrojnych oraz dowódcy szczebla operacyjnego byli dokładnie zorientowani co do założeń planu rosyjskiego. W ogólnym założeniu nie w szczegółach. Jeżeli ćwiczyli na poligonach białoruskich, co najmniej 2-3 miesiące, to Białorusini dokładnie oceniali koncentrację jednostek rosyjskich przed agresją na wybranych kierunkach operacyjnych.

Ta koncentracja w Białorusi rosyjskich sił lądowych, czołgów, transporterów, śmigłowców bojowych, lotnictwa uderzeniowego i myśliwskiego, jednostek rakiet operacyjnych była jasna i czytelna dla każdego oficera średniego szczebla dowodzenia. Jeżeli się do tego koncentruje jeszcze odpowiednią ilość amunicji i zapasów wojennych, to nie robi się po to żeby tylko demonstrować. Były to jawne przygotowania do wojny. 

Strona białoruska była dobrze zorientowana, że z jej terytorium ruszy bardzo silne zgrupowanie wojsk pancernych i zmechanizowanych na Kijów. Że z jej terytorium, z baz będą startowały rosyjskie samoloty myśliwsko-bombowe, szturmowe, myśliwskie, śmigłowce bojowe a z baz wojsk rakietowych będą odpalane i na terytorium Ukrainy rakiety operacyjne ,, Iskander’’ oraz z wyrzutni innych typów.

BT: Czy uderzenie z terytorium Białorusi byłoby istotne dla całości konfliktu? Zmieniło jego przebieg na korzyść Rosji?

TK: W pierwszym dniu wojny, w ramach Studium Europy Wschodniej zorganizowaliśmy taki mały, wewnętrzny „sztab”. Było już wtedy wiadomo, że wojska rosyjskie wdarły się na południu na głębokość do 160 kilometrów. Poraziła nas informacja, że rozpoczęły się walki o lotnisko Hostomel. Telewizja pokazywała relacje mieszkańców,  sekwencje filmowe, które pokazywały rój śmigłowców transportowych i uderzeniowych lecących z Białorusi. 

Szczególnie zatrważające było to, że z Białorusi , z kierunku północno-zachodniego oddziały rosyjskie dotarły pod Kijów w przeciągu dwóch- trzech dni, a z północy, idąc przez Czarnobyl po trzech dniach. Ja wówczas powiedziałem na naszej wewnętrznej odprawie, że Ukraina popełniła strategicznych błąd, wysuwając swoje wojska daleko na wschód, licząc że Rosja dokona ataku jedynie na dwa obwody: doniecki i ługański, a powinno się przede wszystkim zabezpieczyć stolicę państwa.

Jeśli traci się stolicę państwa na samym początku wojny, gdzie mieszczą się główne instytucje wojskowe, sztab generalny i szereg innych dowództw to nie ma państwa. Chyba po 8 dniach przewodniczący RNBO Ołeksandr Daniłow w swojej wypowiedzi stwierdził „popełniliśmy błąd wielki, nie doceniając terytorium Białorusi. Nasza uwaga skupiona była na wschodzie. Nie przypuszczaliśmy, że tak silne uderzenie wyjdzie z Białorusi na kierunku kijowskim”.

Faktycznie sytuację tutaj uratowała obrona terytorialna. Dopiero po paru dniach, widząc że Białoruś nie pali się do tej wojny, zostały z Wołynia, znad granicy białoruskiej przerzucone do Kijowa dwie brygady pancerne, zmechanizowane armii ukraińskiej. To było potężne zaskoczenie dla sił rosyjskich. Brygada specnazu ukraińskiego uderzyła z drugiej strony, z Kijowa. Były to zbieżne uderzenia, najgorszy wariant, z jakim może się spotkać dowództwo  na polu walki. Ukraińcy zaskoczyli wojska rosyjskie i mocno osłabiły, wręcz zahamowały na kilka dni tempo natarcia oddziałów rosyjskich..

BT: Sytuacja na wojnie jest taka, że albo jest się z nami, albo przeciwko nam. Władimir Putin prawdopodobnie nie zapomni Alaksandrowi Łukaszence tego co zrobił. Ale równocześnie Białorusini sami zobaczyli, co się może stać także z nimi. Wiem, że na tym etapie ciężko jest spekulować, co się może stać dalej, ale… co się może stać dalej z Łukaszenką i Białorusią?

TK: Wszystko zależy od tego co będzie działo się w Moskwie. Analitycy uważają, że zaczął się kryzys w otoczeniu Putina. To nie tylko oligarchowie, którzy tracą miliardy dolarów swojego majątku. W kręgu samego Putina zaczyna dorastać jakieś racjonalne myślenie, że Rosja musi tę wojnę przegrać. Ponosi coraz większe straty. Wreszcie społeczeństwo rosyjskie też się w końcu obudzi. Źródła podają, że obecnie aresztowanych jest ponad 14 000 obywateli, głównie w Moskwie i Petersburgu, ale też w innych miastach. Coraz bardziej dociera do ludzi, jakie straty ponosi ich armia. To nie przejdzie bez echa. Na place i ulice wyjdą wreszcie  jak w czasie wojny afgańskiej matki i zaczną upominać się swoich synów, żony o mężów, siostry o braci. Nie da się długo ukryć ogromu strat, jakie poniosła armia rosyjska. Protesty, bunt mogą doprowadzić do fali czystek na szczeblach najwyższej władzy, w bezpośrednim otoczeniu Putina

Jeżeli wśród elit z otoczenia Putina dojrzeje pomysł, aby go usunąć, to go usuną. Doświadczenia moskiewskie z okresu przedwojennego i powojennego pokazują, że jeżeli znajdzie się silny generał z młodszego pokolenia, to może powiedzieć „stop”, przejąć kontrolę w ministerstwie obrony czy w sztabie generalnym, czego Putin się wyjątkowo obawia.

Jeżeli upadnie Putin, to upadnie również Łukaszenka. To jest automatyczne, bo nowa władza zmiecie również w Mińsku Łukaszenkę. Jeżeli jednak Putin się utrzyma, przejdzie do jakiegoś szatańskiego wariantu prowadzenia wojny, to utrzyma się również Łukaszenka, ale wówczas będzie musiał stać się całkowicie uległy wobec Moskwy. Wówczas jeżeli nie wykona jakiegoś zadania wyznaczonego przez Putina, to jego dni będą policzone.

Łukaszenka też jest tego świadomy i dlatego jest wyjątkowo ostrożny. Pytał pan redaktor, czy wzmocnienie agresji rosyjskiej przez armię białoruską może zmienić przebieg wojny. Tu trzeba ocenić realnie, jakie siły faktycznie może skierować Białoruś do ataku na Ukrainę.  Eksperci NATO i wywiad ukraiński uważają, że może to być około pięciu batalionowych grup taktycznych, tj. jest około 4-5 tysięcy żołnierzy. Nie więcej, bo jak wspomniałem armia białoruska musi pozostawić znaczącą część swoich związków do osłony granicy zachodniej z Polską, północnej z Litwą oraz do zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego.

BT: Czym w takim razie dysponuje białoruska armia? Mocno odstaje od armii rosyjskiej?

TK: Kraj mały, ale posiada wiele nowoczesnego uzbrojenia. Ma nowoczesny system Obrony Powietrznej Kraju, trzy brygady rakiet S-300  i kilka dywizjonów starszych, ale unowocześnionych rakiet jeszcze z czasów ZSRR, nowoczesne rakiety typu TOR, krótkiego zasięgu. System wzmacnia jednostka rosyjska nowoczesnych rakiet S-400 Triumf rozmieszczona na północ pod Grodnem.

Armia białoruska ma nowoczesne lotnictwo myśliwskie — około 30. Sztuk samolotów Mig-29 i ponad 20 sztuk samolotów SU-30 SM  oraz ponad 30. Szturmowców Si-25. Lotnictwo wojsk lądowych posiada ponad 20 śmigłowców Mi-24 i Mi-35, ponad 30. Mi-8  i kilka ciężkich śmigłowców desantowych Mi-26, które mogą zabrać około 120 żołnierzy piechoty / batalion/. Białoruś posiada  ponad 500. Czołgów, w tym około 100.sztuk T-80B oraz około 1000 bojowych wozów piechoty na gąsienicach i podwoziu kołowym. Wyjątkowo silna jest artyleria- wyrzutnia rakiet niekierowanych typu BM-21 Grad/kaliber 122mm/- około 120 sztuk, BM-27 Uragan /kaliber 220 mm/- ponad 70 sztuk, wyrzutnie 9A 52 Tornado/ kaliber 300 mm/ – około 40 sztuk, wyrzutnie typu Polonez / kaliber 301 mm/- ilość nieznana. Armia białoruska ma jeszcze na uzbrojeniu kilka wyrzutni taktycznych rakiet balistycznych typu ,,Toczka’’. Ma także silną artylerię lufową, w tym jednostki strzelające amunicją kalibru powyżej 122 mm.

Pytał Pan, w jakim stopniu atak sił białoruskich może zmienić układ sił na froncie. Należy sądzić, że generalnie to nie będzie miało większego wpływu na proporcję sił. Strona ukraińska jest na to już przygotowana i jak już wspomniałem, coraz bardziej dostrzega zagrożenie z kierunku północnego. Atak Białorusi na Ukrainę u boku Rosji zmieni natomiast polityczny wymiar wojny, agresorów będzie już dwóch w pełnym wymiarze.

BT: Wróćmy zatem panie pułkowniku jeszcze raz do pytania gdzie mogą zaatakować wojska białoruskie i jakie będzie znaczenie wojenne tego ataku w skali taktycznej lub operacyjnej.

TK: Na pewno gdyby atak nastąpił, to skomplikuje sytuację w północno- zachodniej części Ukrainy. Jestem przekonany, że wojska białoruskie wykonałyby atak na Kowel- bardzo ważny węzeł komunikacyjny drogowo-kolejowy oraz Włodzimierz Wołyński. Odcięte zostałyby dwa ważne ciągi komunikacyjne łączące Ukrainę z Polską, światem zachodnim, ciągi ważne dla dostaw uzbrojenia, amunicji i innych materiałów wojennych, środków pomocy humanitarnej oraz ewakuacji ludności i rejonów objętych działaniami wojennym do Polski.

Uważam, że drugie zgrupowanie wykonałoby uderzenie w kierunku na Łuck, także ważny węzeł komunikacyjny na Wołyniu dający wyprowadzenie na Kijów.  Ukraińskie dowództwo kierunku północno- zachodniego musiałoby skierować do powstrzymania oddziałów białoruskich nowe siły, taktyczne związki pancerne lub zmechanizowane  z regionów południowo-zachodniej Ukrainy, jednostki aeromobilne albo z rezerwy strategicznej Sztabu Generalnego jeżeli jeszcze walczące już kilka dni państwo posiada. Armia ukraińska jest jeszcze na tyle silna, że może skutecznie bronić swego terytorium w omawianym regionie. Ja sądzę, że wśród jednostek białoruskich skala dezercji na Ukrainie byłaby znacznie większa jak to ma miejsce w przypadku armii rosyjskiej.

Pragnę też podkreślić, że NATO i nasza armia bardzo dokładnie monitorują sytuację na Białorusi, w tym w pasie nadgranicznym z Ukrainą. Dwa satelity amerykańskie od tygodni są umieszczone nad północną Ukrainą na wysokości 38 i 42 km i przesyłają obraz ziemi nieustannie przez całą dobę.  Wyjątkowo wysoko należy ocenić sprawność rozpoznania brytyjskich środków kosmicznych. Bardzo ważna jest także działalność Maxar, która przy pomocy własnej konstelacji satelitów obrazuje kulę ziemską i udostępnia na domenach publicznych zdjęcia o wyjątkowo dużej rozdzielczości.

Loty samolotów AVACS nad wschodnią granicą Polski pozwalają monitorować powierzchnię Białorusi na bardzo dużą głębokość. Polska posiada swoje autonomiczne lotnicze środki rozpoznania- amerykańskie zasobniki będące na wyposażeniu części samolotów F-16. Nasze sztaby widzą, co się dzieje za naszą wschodnią granicą i dzielą się informacją z ośrodkami dowodzenia Zbrojnych Sił Ukrainy. Dzięki bardzo nowoczesnej technice kosmiczno-lotniczej pełnoskalowa agresja Rosji jest możliwa do monitorowania w szerokim zakresie. Dzięki temu nie tylko sytuację na Ukrainie i jej bezpośrednim otoczeniu mogą analizować nie tylko sztaby wojskowe, ale również analitycy z instytucji cywilnych zajmujący się problematyką współczesnego bezpieczeństwa międzynarodowego.


Płk rez. nawig jest od 2000. roku wykładowcą w Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi wykłady z Polityki Bezpieczeństwa Międzynarodowego, historii wojen XX-XXI wieku. W 2003 opublikował studium na temat polityki bezpieczeństwa i Zbrojnych Sił Ukrainy. W 2018 roku Uniwersytet Narodowy- Akademia Ostrogska nadał pułkownikowi Krząstkowi tytuł Honorowego Profesora.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Next Post

Szef polskiej dyplomacji wskazał 5 działań, które dadzą Ukrainie zwycięstwo

pt. mar 25 , 2022
Zbigniew Rau, szef polskiego MSZ wymienił w POLITICO 5 kroków, które będą prowadziły do zwycięstwa Ukrainy w wojnie z Rosją. W POLITICO pojawił się tekst autorstwa szefa polskiej dyplomacji Zbigniewa Rau, który przedstawił w pięciu punktach, co powinno się stać, żeby Ukraina wygrała wojnę z Rosją. Oto plan na zwycięstwo […]
%d bloggers like this: